Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy

Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy

Autor: Penelope

Oczywisty błąd
Autor: Penelope
12 maj 2026
Perspektywa Kaelena Siedziała tuż przede mną. Minęło pięć lat, odkąd zacząłem jej szukać. Wydałem tysiące dolarów na szpiegów i prywatne agencje, ale nikt nie potrafił trafić na jej ślad. Nawiedzała moje sny każdej nocy. To ja odrzuciłem więź łączącą naszą parę i od tamtej pory czułem się, jakby w mojej piersi tkwił odłamek, bo moje serce wiedziało, czego chce. A chciało swojej partnerki. Mój wilk chciał swojej partnerki. Zrozumiałem, że nie potrafię bez niej żyć, ale wtedy było już za późno. Przez te wszystkie lata zalewała mnie fala żalu. A teraz była tutaj — piękna niczym grzech. Olśniewająca jak blask słońca. Przefarbowała swoje piaskowe włosy na blond, a pasma opadały jej na ramiona. Ale dlaczego wyglądały tak naturalnie? Nie miała na sobie makijażu, poza różowym błyszczykiem na ustach i białą kredką na powiekach. Nie mogłem nie zauważyć, że jej biodra i piersi stały się jeszcze pełniejsze. Kiedyś była szczupłą dziewczyną, teraz emanowała kobiecym wdziękiem. Nagle każde uczucie, które tłumiłem w sobie, wezbrało we mnie niczym tsunami. Jej odurzający, cytrusowy zapach uderzył mi prosto do głowy, a krew gwałtownie napłynęła mi do lędźwi. Niebiosa wiedziały, jak bardzo za nią tęskniłem. Za tym, jak jej nogi oplatały moje biodra, gdy brałem ją w posiadanie. Za tym, jak otwierała się przede mną niczym kwiat do słońca. Atmosfera między nami była naelektryzowana. Jej policzki zapłonęły rumieńcem. Zesztywniała, przypominając łanię, która w lesie zastyga bezruchu na widok wilka. Bestia we mnie mruknęła z pożądania. Chciał dopaść swoją partnerkę, a jego głód całkowicie mnie zaślepiał. Przypomniałem sobie noc, kiedy przyszedłem do niej, a ona uciekła. Ta scena odtwarzała się w mojej głowie raz po raz. Biegałem po całym domu jak szalony wilk, ściskając w ręku pudełko z prezentem. ~Wspomnienie~ — To niemożliwe! — warknąłem, wbijając palce we włosy, podczas gdy pudełko wypadło mi z dłoni. Czy ona uciekła? — Straże! — wrzasnąłem. Wszyscy zjawili się przy mnie w kilka sekund. — Gdzie jest Elara? — zapytałem. Nie mieli pojęcia. — Przeszukajcie dom! — warknąłem na nich tak głośno, że zaczęli drżeć. — I przeszukajcie las. Wyślijcie pieprzony oddział, żeby sprawdzili teren wokół chaty. — Moja aura Alfy uderzyła w nich z pełną mocą. Pochylili karku w geście uległości. Wykręciłem numer Zareka i wezwałem go do leśniczówki. — Znajdź ją… — warknąłem. — Albo pozabijam tu każdego strażnika. — Zarok chciał siać śmierć. Chciał wyjść na zewnątrz i wytropić swoją partnerkę. „Straciłeś ją!” — oskarżył mnie Zarok. „Chcę jej. Idź i ją sprowadź!” Z każdą minutą stawałem się coraz bardziej niespokojny. Gdy pierwszy strażnik wrócił z hiobową wieścią, wściekłość eksplodowała. Zacisnąłem palce na jego gardle, uniosłem go w górę i cisnąłem nim o ścianę. Mur pękł pod siłą uderzenia, a strażnik z krzykiem osunął się na podłogę, nieprzytomny. Ruszyłem do sypialni. Mój wzrok padł na małą karteczkę wystającą spod poduszki. Kiedy ją przeczytałem, furia wezbrała we mnie niczym gorąca lawa. Elara odeszła. Odchyliłem głowę do tyłu, a mój wilk zaryczał. Próbował wyrwać się na zewnątrz, a ja przeszedłem częściową przemianę. Rozpętało się piekło. Chwyciłem łóżko i cisnąłem nim o ścianę. Rozpadło się w drzazgi, drewno latało wszędzie. Łapałem stoły i rzucałem nimi. Każdy przedmiot, który wpadł mi w ręce, kończył tak samo. Zamierzałem dać jej nauczkę za to, że ode mnie uciekła. — Kaelen! — słyszałem krzyki Zareka, ale nic mnie to nie obchodziło. Chciałem mojej partnerki. Zarok chciał swojej partnerki. Rzucił się w stronę Zareka, by go zabić, ale ten zdołał uniknąć ataku. Z rykiem wyrwałem drzwi z zawiasów i cisnąłem nimi na dół w stronę strażników, którzy wbiegali na górę. Zostali przygnieceni skrzydłem drzwi na półpiętrze. Obejrzałem się przez ramię i zobaczyłem biegnącego ku mnie Zareka, ale pozwoliłem wilkowi przejąć kontrolę. A kiedy się przemieniłem, nikt nie odważył się do mnie zbliżyć. Mój wilk był najwyższy w watasze, mierzył ponad dwa metry. Wydałem z siebie ryk, a potem ruszyłem pędem do lasu. Musiałem znaleźć moją partnerkę i zmusić ją do posłuszeństwa. Kiedy ją znajdę, ukarzę ją tak surowo, że sam strach będzie się jej bał. Przez dwa dni nie wracałem do ludzkiej postaci, mając nadzieję, że złapię zapach mojej partnerki, ale nie było nic. Tej nocy spadł ulewny deszcz, zmywając ostatnie ślady jej woni wokół leśniczówki. Nie wiem, ile zwierząt Zarok zabił podczas brutalnych starć w ciągu tych dwóch dni, ale rzucał wyzwanie każdemu stworzeniu, które stanęło mu na drodze. Powróciłem do domu, żałując, że nie zakułem jej wcześniej w kajdany. Meble, które zniszczyłem, leżały w rozsypce. Zarok był zmęczony i wściekły. Straciłem partnerkę i nie wiedziałem, gdzie się podziała. Zarek wyszedł z pokoju gościnnego z puszką piwa. Rzucił mi jedną. — Wyglądasz jak gówno — skomentował. I tak też się czułem. — Jakieś wieści o Elarze? Upij łyk piwa. — Żadnych. Zamknąłem oczy i podjąłem decyzję. Dorwę cię, Elaro. A kiedy znajdę cię następnym razem, nigdy cię nie wypuszczę. ~Koniec wspomnienia~ — Elara Vale! — wyszeptałem, nakazując wilkowi spokój. Spokój, chłopcze. Nie miałem pojęcia, jak długo w nią się wpatrywałem, ale wewnątrz mój wilk szalał. „Znaleźliśmy naszą partnerkę. Naznacz ją” — skomlał Zarok. Przesunąłem dłonią po zaroście na szczęce. Ale co Elara robiła aż tutaj, w Miami? I wtedy do mnie dotarło. To ona była agentką z agencji modelek. Jej wargi zadrżały, zaczęła nerwowo szukać czegoś w torbie. Mimo niewielkiej odległości dzielącej nas, jej obecność doprowadzała mnie do szaleństwa. Jedyne, czego pragnąłem, to rzucić się na nią, porwać ją i zabrać gdzieś, gdzie mógłbym ukryć ją przed światem, chronić ją i wielbić. Mój wzrok spoczął na jej ustach, które miałem ochotę uwięzić w namiętnym pocałunku. — Myślę, że zaszła pomyłka. Trafiłam w złe miejsce — powiedziała, wyjmując telefon, by do kogoś zadzwonić. — Nie sądzę — rzekłem władczym tonem, by nie odważyła się wyjść. Gdyby to zrobiła, i tak bym za nią pojechał. Spróbowała rzucić mi ostre spojrzenie, ale jej oczy zdradzały emocje. — To ewidentnie błąd. Gdy tylko spróbowała wstać, z toalety wyszła Sylvia. — Ty? — warknęła. — Co ty tutaj robisz? — Sylvia! — fuknąłem na nią, by milczała. — Ty dziwko! — Sylvia nie przestawała. — Jak śmiesz spotykać się z Kaelenem za moimi plecami? Elara spojrzała na nią, a w jej oczach na moment błysnął ból. Chwyciła torebkę i wybiegła z kawiarni. — Elara! — pobiegłem za nią, ignorując Sylvię, ale winda się zamknęła. Zbiegłem po schodach najszybciej jak mogłem, pokonując po trzy stopnie na raz. Kiedy dotarłem do lobby i wypadłem na zewnątrz, właśnie mijała mnie w swoim zielonym Mini Cooperze. Uciekła mi. Znowu. Ale byłem wilkiem, a my kochamy pościg. Stałem, patrząc za jej samochodem, aż zniknął z oczu. Znalazłem ją i tym razem jej nie wypuszczę. Czas odwiedzić jej agencję.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Oczywisty błąd – Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka