Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy

Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy

Autor: Penelope

Czy mogę cię mieć?
Autor: Penelope
12 maj 2026
POV Elary Stłumiłam westchnienie. Alfa watahy Lodowej Grzywy był moim przeznaczonym? Bogini. On był najbardziej okrutnym Alfą w całej Ameryce. Nie. Nie, nie, nie. Wpatrywał się we mnie intensywnie, z dłońmi zaciśniętymi w pięści, a każdy mięsień jego ciała był napięty do granic możliwości. – Zabierzcie ją do lochów – wycedził z pogardą. – Nie – zaprotestowałam, mając nadzieję, że uzna mnie za swoją partnerkę i pomoże mi wyjść z tej niedoli, ale sposób, w jaki na mnie patrzył, wyjaśniał wszystko. Nienawidził mnie i zamierzał mnie odrzucić. Podszedł do mnie z odrazą. Pochylił się i zacisnął długie palce na mojej szyi, niemal sprawiając mi ból, po czym warknął: – Pójdziesz ze mną do watahy Lodowej Grzywy. Mimo cierpienia, w głowie mi się zakręciło, gdy poczułam jego zapach – mgłę i sosnę. Moje ciało zadrżało, gdy pod wpływem jego dotyku przeszły mnie rozkoszne dreszcze; czułam to niemal jak pieszczotę na każdym wrażliwym fragmencie mojej skóry. Zakaszlałam, zaskoczona siłą tego oddziaływania. Miałam wrażenie, że jeśli zabierze rękę, mróz w moich kościach natychmiast powróci. – Zabierzcie ją. Zamknijcie ją i zawołajcie mnie, kiedy będzie gotowa. – Spojrzał na mnie z okrutnym uśmiechem. Popchnął mnie, wstał i po ostatnim spojrzeniu pełnym pogardy odszedł, zostawiając mnie w kałuży własnej nędzy. Wojownicy podnieśli mnie z ziemi. Wstałam, utykając; udo miałam całe we krwi po ugryzieniu Ravny. Przykryli mnie jakąś szmatą i zawlekli do lochów Lodowej Grzywy, gdzie wepchnięto mnie do mrocznej celi. Mężczyzna, który mnie tu sprowadził, prychnął: – Jestem Zarek. Powinnaś być wdzięczna, że nasz Alfa nie kazał cię zlikwidować na miejscu. Nie znam jego planów, ale niezbyt mi się podobają. Gdy tylko wyszedł, podciągnęłam kolana pod brodę i oparłam na nich głowę, wyczerpana psychicznie i fizycznie. Z powodu dużej utraty krwi poddałam się atramentowej ciemności, która powoli mnie otaczała, i osunęłam się na zimną posadzkę z głuchym łoskotem. Kilka godzin później zapach sosny i mgły otulił mnie, zmuszając do uchylenia powiek, ale byłam zbyt słaba. Przywarłam do jakiegoś twardego i ciepłego ciała, po czym znów osunęłam się w kojący mrok. Kiedy obudziłam się ponownie, trawiła mnie gorączka. Chciałam zawołać ojca na pomoc, ale moje wargi wydawały się sklejone. Skupiłam się na ustach, błagając je w myślach, by się otworzyły, bo wtedy mogłabym poprosić o wodę. Jakieś ciepłe ciało przycisnęło się do mnie, a moje serce przyspieszyło; wzięłam głęboki wdech. Pachniało cudownie, bogato i dekadencko. To zmusiło mnie do rozbudzenia, ale zaczęłam się szarpać, nie chcąc niczego poza powrotem do ciemności. – Przestań walczyć! – rozkazał, a ja poczułam, że muszę być posłuszna. Moje szczęki zostały rozwarte siłą i coś wlano mi do ust. Było ciepłe i smakowało jak metal i miód. Jak eliksir. Jęknęłam i westchnęłam z ulgą, czując ciepły płyn spływający do gardła, po czym znów zasnęłam. Wciąż było ciemno, gdy obudziłam się kolejnym razem. Moje ciało czuło się tak, jakby nigdy nie zaznało tortur. Poruszyłam palcami u stóp, uniosłam dłoń, obróciłam szyję w lewo, a potem w prawo. Zamieram, gdy mój wzrok spotkał się z ostrymi, zielonymi oczami mojego oprawcy. Mojego mate. Leżał tuż obok mnie, bawiąc się moimi włosami i patrząc, jak prześlizgują się między jego palcami. Zapowietrzyłam się, widząc jego sylwetkę na tle srebrzystego księżyca, którego chłodne promienie wpadały przez okno. Serce zatrzepotało w mojej piersi niczym uwięziony gołąb, a usta lekko się rozchyliły. – Jak się nazywasz? – zapytał, a jego głos był niskim mruknięciem. – Elara Vale – odpowiedziałam, próbując się podnieść. Przycisnął mnie z powrotem. – Jestem Kaelen Vane, Alfa watahy Lodowej Grzywy. Nie wstawaj. Kaelen pochylał się nade mną tak blisko, że nasze oddechy się mieszały. Uśmiechnął się drwiąco, gdy zauważył, że lgnę do jego dotyku. – Byłaś nieprzytomna przez dwa dni – powiedział, patrząc mi w oczy. – Jak się teraz czujesz? Bogowie! Dwa dni? – Lepiej... – zagryzłam wargę. – To mój dom – oświadczył. – I od dzisiaj będziesz tu mieszkać. Skinęłam głową posłusznie, a na moich ustach pojawił się nieśmiały uśmiech, na co on odpowiedział krzywym uśmieszkiem. – Co robiłaś z samotnikami? – zapytał szorstko. Spięłam się i usiadłam. – Byłam z moim ojcem i macochą, którzy postanowili mnie porzucić – wyznałam prawdę po krótkim wahaniu i odwróciłam wzrok. Byłam pewna, że gdy się o tym dowie, odrzuci mnie natychmiast. – Więc nie masz dokąd pójść – zauważył. – Nie – wyszeptałam. Moja wilczyca wierzgała w środku z radości. Była szczęśliwa, że zostaniemy z naszym partnerem. Wstał, przeszedł za mnie i zmusił mnie do odwrócenia twarzy. Moje policzki zapłonęły pod jego gorącym spojrzeniem, w którym płonęło pożądanie. Pochylił się i pocałował mnie w sposób szorstki, namiętny i naglący. Jakby brał mnie w posiadanie. Kiedy się odsunął, powiedział: – Chcę cię poznać, moja mate. Na każdy możliwy sposób. – Jego słowa pełne pożądania trafiły prosto do mojego brzucha, a myśl o tym, że mnie posiądzie, rozpaliła mnie jeszcze mocniej. Odurzona jego zapachem, wygłodniała miłości przez całe życie, chciałam po prostu poddać się temu pięknemu uczuciu. Instynktownie położyłam dłonie na jego piersi, przesuwając nimi po szerokich ramionach i napiętej szyi. Moje ręce splotły się na jego karku. Przycisnęłam się do niego, a moje usta odnalazły jego wargi. Nasze usta złączyły się ze sobą. Zmusił mnie do otwarcia ust, by badać mnie od środka swoim aksamitnym językiem. Nasze oddechy stały się jednością, a dłonie nie mogły przestać błądzić po naszych ciałach. Pragnąc więcej, zacisnęłam palce na jego jedwabiście miękkich włosach. – Czy mogę cię mieć? – zapytał władczym tonem, a jego aura Alfy muskała moją skórę, domagając się całkowitego poddaństwa. – Tak. – Chciałam mu się oddać. W następnej chwili znów uderzył swoimi wargami w moje, trzymając moją głowę w dłoniach, jakbym była jego najcenniejszą własnością. Zapach mgły i sosny Kaelena działał na mnie jak narkotyk. Mikstura, która uderzała do głowy, ale chwytała za serce. Zanim się obejrzałam, Kaelen był nade mną, wpatrując się we mnie intensywnymi niebieskimi oczami, które teraz stały się złociste. Podciągnął moją sukienkę, a jego pazur musnął moją skórę. Zadrżałam z wyczekiwania, czując narastające napięcie w podbrzuszu. Po raz pierwszy poczułam się maleńka wobec czystej siły wilka nade mną. Składał się z samych mięśni. Usiadł na mnie okrakiem i zdjął koszulę. Westchnęłam. Miał piękne ciało. A potem straciliśmy nad sobą kontrolę i poczucie czasu. --- Witajcie w mojej nowej książce. Jeśli wam się podoba, możecie śledzić mnie na Facebooku (Mishakwrites) i Instagramie (authormishakr).

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Czy mogę cię mieć? – Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka