Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy

Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy

Autor: Penelope

Oczy, które nawiedzały moje sny
Autor: Penelope
12 maj 2026
Perspektywa Kaelena Przez cały dzień zadręczali mnie spotkaniami. Chciałem jak najszybciej wrócić do Elary, ale mój Beta, Zarek, przygotował nieubłagany harmonogram narad. Pamiętałem, że po wypiciu mojej krwi Elara bardzo szybko wróciła do zdrowia. Krew Alfy była dla jego partnerki niczym eliksir. Jej ciało nabrało odpowiednich kształtów tam, gdzie trzeba. Siniaki wyblakły, a skóra nabrała blasku. Zacisnąłem zęby na wspomnienie tego, jak podłą rzecz zrobiła wczoraj moja matka. Ogłosiła wataże moje zaręczyny bez konsultacji ze mną. Zaprosiła wszystkich gości. Chciałem się z tego wykręcić i wszystko odwołać, ale kiedy zaczęli zjeżdżać się Alfowie z innych watah, stało się to niemożliwe. Sylvia była wniebowzięta. Zaprosiła mnóstwo swoich ludzkich znajomych ze świata mody. Ściągnęła też paparazzi, których nienawidziłem. Pokłóciłem się z matką, co skończyło się jej płaczem, więc ostatecznie zgodziłem się na ceremonię. Choć chciałem, by była to skromna uroczystość, matka i Sylvia zadbały o to, by trafiła do mediów. Sylvia zamieściła nawet wpis na swojej stronie. Widząc to nagranie, Elara poczuła się załamana. Wiedziałem, że początkowo będzie jej z tym źle, ale w końcu się podda i mi ulegnie, bo była moją partnerką. Nie miała dokąd pójść. Miała tylko mnie. Uśmiechnąłem się z drwiną na myśl o tym, że chciała uciec. Nigdy bym jej na to nie pozwolił. Byłem Alfą watahy Glacier Mane i nikt nigdy mi nie uciekł. Ci, którzy próbowali, ginęli. Rozstawiłem wokół mojej leśniczówki dodatkową ochronę, by pokazać jej swoją potęgę. Zamierzałem na zawsze trzymać moją małą partnerkę w tej złotej klatce, ponieważ jej potrzebowałem. Zeszłej nocy brałem ją raz po raz, by przypomnieć jej, do kogo należy. Zamierzałem z nią być mimo faktu, że była samotniczką, i powinna mi być za to wdzięczna. Rano, gdy byłem u niej, zadzwonił Zarek z informacją, że Alfa sąsiedniej watahy skierował do trybunału sprawę dotyczącą podziału wody. Musiałem ją opuścić z niechęcią. Wciąż spała, więc zostawiłem jej liścik i pojechałem zająć się tym dziwnym problemem. Musieliśmy przeszukać stare dokumenty dotyczące umowy o współdzieleniu wody z rzeczki, która wiła się między naszymi terenami. Po zebraniu wszystkich papierów pojechałem wraz z Zarkiem na rozprawę do trybunału, oddalonego o jakieś cztery godziny drogi. Sprawa została oddalona wieczorem, a kiedy wróciłem do watahy, była już jedenasta w nocy. Przez cały ten czas mój wilk, Zarok, rwał się do Elary. Zanim jednak do niej wszedłem, kupiłem dla niej telefon, bym zawsze mógł mieć z nią kontakt. Miałem ożenić się z Sylvią, ale Elara miała zostać ze mną na zawsze. Mój wilk rwał się do swojej partnerki po całym dniu rozłąki. Skomlał i wył we mnie, poganiając mnie, bym jechał szybciej. Roześmiałem się na tę jego niecierpliwość, ale czy mogłem go winić? Elara była najpiękniejszą dziewczyną, jaką w życiu widziałem. Sposób, w jaki moje dłonie obejmowały jej piersi... czułem, jakby zostały stworzone specjalnie dla mnie. Jej biodra były idealnie krągłe dla moich wielkich dłoni, a jej wnętrze — myśl o tym, jak ciasno opinała mojego członka, sprawiała, że twardniałem niczym napalony nastolatek. Zanim dotarłem do leśniczówki, umierałem z pragnienia, by znów w niej być. Otworzyłem drzwi samochodu i nawet nie fatygując się, by je zamknąć, wpadłem do środka. „Elara!” — krzyknąłem, wbiegając po schodach do sypialni z nadzieją, że zobaczę ją nagą pod kocem. W głowie miałem tysiąc różnych sposobów na to, jak ją posiądę. „Elara!” — zawołałem ponownie i z hukiem otworzył drzwi. Pokój spowijała ciemność. Panowała cisza. Zapaliłem światło i spojrzałem na puste łóżko. Było starannie zasłane, jakby nikt na nim nie spał. W mojej piersi wezbrał lęk. „Elara…” Cisza. „Elaraaaa!” — wrzasnąłem. Zbiegłem na dół, zajrzałem do kuchni i wszędzie indziej, ale nigdzie jej nie było. — Perspektywa Elary Pięć lat później. — Wstawaj, kochanie — zrzędziłam na mojego czterolatka, który uwielbiał rano długo spać. — Twój autobus szkolny będzie za trzydzieści minut. Kieran mruknął coś i odwrócił się na drugi bok, zabierając ze sobą koc i misia. — Nie idę — wymamrotał. Westchnęłam, obchodząc łóżko, by do niego dotrzeć. Wyczuł mnie i właśnie miał zamiar czmychnąć na drugą stronę, kiedy złapałam go w ramiona. — No już, tygrysie! — Zaciągnęłam go do łazienki, śmiejąc się przez całą drogę, podczas gdy on warczał i marudził. — Jutro zabiorę cię do Disneylandu — obiecałam. — Ciągle tylko obiecujesz — zawołał, chlapiąc na mnie wodą. Chichotałam. — Przepraszam, jestem bardzo zajęta, ale jutro biorę wolne specjalnie dla ciebie. Kiedy przyjechałam do Miami, nie miałam nic, ale dzięki pomocy Cormaca dostałam pracę w agencji modelek, gdzie radziłam sobie całkiem nieźle, choć nie jako modelka. Teraz byłam agentką w firmie, której szefem był Cormac. Miałam pod sobą pięć modelek. Kieran prychnął na moją obietnicę i wrócił do swojej zabawkowej łodzi w wannie. Gdy go szykowałam, zadzwonił Cormac. — Powiedz mi, że pójdziesz ze mną dziś wieczorem na randkę. Przewróciłam oczami. — Nie mogę… — Nie chcę słyszeć ani słowa, Elara — zawołał. — Odmówiłaś mi już dwudziesty raz. Dziś musisz przyjść! — Mac… — zamknęłam oczy, poirytowana. — Wiesz, że jestem zbyt zajęta. Nie chcę dawać ci fałszywej nadziei… — Miałam dość mężczyzn w moim życiu. — Nie! — Cormac nie dawał za wygraną. — Idziesz ze mną i kropka. O, i jest nowa klientka, z którą musisz się spotkać. Chce dołączyć do naszej agencji i myślę, że to ty powinnaś zostać jej agentką. — Co? Nie! — zaprotestowałam do słuchawki, zapinając koszulę Kierana, który patrzył na mnie teraz ze zmarszczonymi brwiami. Cormac westchnął. — Jesteś jedną z moich najbardziej zaufanych i najlepszych agentek, Elara. Po prostu idź i zrób swoje. Z tego, co słyszałem, stoi za nią bogaty biznesmen. Możemy na tym nieźle zarobić. Spotkanie jest o 10:00 w kawiarni Obsidian w hotelu Zenith. Zacisnęłam zęby. Nie mogłam odmówić Cormacowi. — Dobrze… — Był dobrym człowiekiem i nie wiedział, że jestem wilkołakiem, a mój syn to szczenię Alfy. Spanikowałby, gdybym mu to powiedziała. — Kocham cię! — wykrzyknął Cormac. — Dosłownie! I nie zapomnij o randce. Odbiorę cię o 20:00. Brwi Kierana zmarszczyły się jeszcze mocniej. — Czy Cormac jest moim tatusiem? — Nie. — Powiedz mu, żeby więcej do ciebie nie dzwonił. Zmrużyłam oczy, przypominając mu, że nie jest moim szefem. Boże, ta jego dominująca natura. Po wysłaniu Kierana do szkoły pośpiesznie się ubrałam. Hotel znajdował się dobre czterdzieści minut jazdy od mojego domu. Założyłam białą jedwabną koszulę i czarną spódnicę do czarnych czółenek. Ponieważ wszystko miałam już przygotowane, wzięłam teczkę, wsiadłam do mojego Mini Coopera i pojechałam na miejsce tak szybko, jak mogłam. Byłam znana z bycia wybredną, a modelki, które wybierałam, należały do najbardziej rozchwytywanych w branży. Oddałam kluczyki parkingowemu i pobiegłam do wind. Była już 10:10. Gdy tylko drzwi windy się otworzyły, szybkim krokiem ruszyłam do kawiarni i zapytałam recepcjonistkę o moją klientkę. Wskazała na prywatną strefę na tyłach. — Dziękuję — wymruczałam z uśmiechem i skierowałam się tam. Zobaczyłam mężczyznę siedzącego na krześle, który wściekle pisał coś w telefonie. — Spóźniłaś się! — warknął. — Przepraszam! — powiedziałam, zanim jeszcze do niego dotarłam, spuszczając głowę. Skąd wiedział, że to ja? Gdzie była modelka? Gwałtownie uniósł głowę, a kiedy nasze spojrzenia się spotkały, zamarłam. Patrzyłam w dokładnie te same zielone oczy, które miał mój syn. Oczy, które nawiedzały mnie w snach każdej nocy. Oczy Kaelena Vane’a rozbłysły złotem, a w jego piersi zawibrował warkot.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Oczy, które nawiedzały moje sny – Ukrywanie sekretnego dziedzica Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka