Z perspektywy Kaelena
Powietrze uchodzi z moich płuc w gwałtownym wydechu i przez moment wydaje mi się, że go nie dosłyszałem. Wtedy słyszy to mój wilk. I coś we mnie pęka.
– Nawet jej, kurwa, nie tkniesz – mówię niskim, morderczym głosem, drżącym od ledwo powstrzymywanej wściekłości. – Dotkniesz jej – warczę, a mój głos przestaje brzmieć po ludzku – A spalę tę watahę do gołej ziemi.
Ojciec podcho














