Ogień rozgrzał jej szare oczy. – Albo co? Zabijesz mnie? – Podniosła się z podłogi, a ja niemal widziałem, jak całe jej ciało wibruje od gniewu. To było cholernie piękne. Wściekłość, która dorównywała mojej własnej. – Śmiało – wypluła te słowa w moją stronę. – Śmierć byłaby lepsza niż pozostanie tutaj z tobą i bycie twoją marionetką.
Boże, ona była oszałamiająca. I irytująca. Moi własni ludzie nie
















