**OGIER**
Nie tracąc czasu, Reginald ruszył za mną, nawet nie wiedząc, dokąd zmierzam.
– Wasza Wysokość, o co w tym wszystkim chodzi?
Nie odpowiadałem na żadne z jego pytań, lecz parłem naprzód, tam, gdzie zamierzałem dotrzeć. Kiedy wreszcie dotarłem do celu, odwróciłem się, by stanąć z nim twarzą w twarz.
– Jesteśmy z powrotem w komnatach Triny. Czy coś się stało? – zapytał.
– Nic z tych rzeczy,
















