SOPHIA
# 2 miesiące później
Wypiłam poranną herbatę, to jedyne, co pomaga mi na poranne mdłości. Nigdy nie przypuszczałam, że ciąża może być aż tak trudna. Leżę w łóżku, odkąd ogłoszono, że jestem w ciąży. Co więcej, dzień, w którym Stallion dowiedział się o mojej ciąży, był ostatnim, kiedy mnie odwiedził, a minął już ponad miesiąc.
Gdy tylko zamknęłam oczy, żeby zasnąć, drzwi do mojego pokoju natychmiast, niespodziewanie się otworzyły.
"Gdzie ona jest?" Ostry głos Triny rozległ się w pokoju. Natychmiast otworzyłam oczy i usiadłam prosto na łóżku.
"Ach, słyszałam, że jesteś teraz w ciąży i od tego czasu rozkazujesz moim pokojówkom."
"T... to nieprawda," próbowałam wyjaśnić, ale zanim się zorientowałam, dostałam mocny policzek.
"Jak śmiesz mi przerywać, kiedy mówię? Jakie są twoje prawdziwe intencje? Na pewno planujesz przejąć moją pozycję dzięki dziecku, które nosisz."
Potrząsnęłam głową, a łzy spływały mi po policzkach. Oskarżała mnie o rzeczy, których nigdy bym nie zrobiła. Dlaczego ona tak bardzo mnie nienawidzi?
"Nelly!" Zawołała głośno.
"T...tak, proszę pani," odpowiedziała Nelly drżącym głosem.
"Przynieś mi nóż!"
Co? Zadrżałam w szoku, podobnie jak Nelly.
"P...po co pani nóż, proszę pani?"
"Jak śmiesz mnie kwestionować?" Usłyszałam głośny trzask w powietrzu. Musiała uderzyć Nelly, która wybiegła z pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi.
Szybko poszukałam laski i wstałam z łóżka. Nie rozumiem, dlaczego kazała przynieść nóż i z jakiegokolwiek powodu muszę chronić siebie i dziecko, które noszę.
"P...proszę, zlituj się. Nie wiem, co zrobiłam źle, ale proszę, nie krzywdź mnie."
Błagałam, drżącymi rękami.
Właśnie wtedy drzwi się otworzyły. Nelly wróciła z nożem.
Mój Boże, co ona planuje zrobić?
"Wiesz co, myślę, że udajesz niewidomą. Ktoś tak niewidomy jak ty nie byłby na tyle rozsądny, żeby robić rzeczy, które mogą robić tylko ci, którzy widzą."
Nelly nagle wydała z siebie westchnienie, co mnie zamroziło.
Metaliczny zapach dotarł do moich nozdrzy.
"Proszę pani, ona jest niewidoma."
"Chciałabym wiedzieć, kiedy ten nóż trafi do jej oczu."
Ona naprawdę wycelowała nożem w moje oczy, które były szeroko otwarte. Nie mrugnęłam ani na sekundę, a raczej wpatrywałam się w konkretny kierunek.
"Hmm, nie mruga? Więc jesteś naprawdę niewidoma. Cóż, to dobrze," natychmiast rzuciła nóż na podłogę, co sprawiło, że podskoczyłam ze strachu.
"Słuchaj, ślepa kurko. Ja będę Luną Stalliona i zmieniłam zdanie. To ja dam mu spadkobiercę, więc bękart, którego nosisz, nie ma nic wspólnego z tronem."
Po tych słowach wyszła z pokoju.
"Nelly, posprzątaj bałagan," rozkazała, wychodząc.
Gdy tylko Nelly zamknęła za sobą drzwi, upadłam na łóżko. Moje oczy dosłownie płonęły od łez. Było blisko. Nie mogę sobie wyobrazić, co by się ze mną stało, gdyby się dowiedziała.
~
Przewracałam się w łóżku, nie mogąc wstać. Czuję się taka słaba. To mój trzeci miesiąc - a jeszcze nie widziałam mojego partnera. Czy on naprawdę mnie porzucił, żeby Trina mogła mnie dręczyć, kiedy tylko przyjdzie? Co się stało z obietnicami, które mi złożył?
Pukanie do moich drzwi sprawiło, że usiadłam prosto. Drzwi się otworzyły i weszła Nelly.
"Twoja poranna herbata, panno Sophi," powiedziała Nelly, dość niesłyszalnie.
"Dziękuję, Nelly. Ale czy wszystko w porządku?" Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zapytać.
"T...tak. Powinnaś wypić herbatę i iść spać," powiedziała powoli, zanim wyszła z mojego pokoju. To było dziwne. Nelly zawsze pytała mnie o moją noc, ale dzisiaj tego nie zrobiła. Prawdopodobnie nie jest w najlepszym nastroju, jak sądzę. Ciekawe, co jej się stało.
Sięgnęłam po filiżankę herbaty i wypiłam zawartość. Gorąca herbata każdego ranka to jedyny sposób, aby uniknąć wymiotów przez resztę dnia.
Gdy tylko położyłam się na łóżku, nagle poczułam ostry ból w brzuchu.
"Argh!" Krzyknęłam i szybko usiadłam. Co się dzieje? Skąd ten nagły ból? Myślałam, że to minie, ale ból tylko się pogorszył.
"Argh!!" Krzyknęłam, przewracając się na łóżku i ściskając brzuch. Próbowałam wezwać pomoc, ale ból mi na to nie pozwalał.
"P...niech ktoś mi pomoże, argh!"
Podczas mojej walki spadłam z łóżka na podłogę i nagle poczułam coś ciepłego spływającego po moich udach na nogę, czemu towarzyszył metaliczny zapach.
Natychmiast zamarłam. Powoli prześledziłam miejsce, z którego spływała ciecz, i zamarłam. Krew! W tym samym czasie drzwi do mojego pokoju otworzyły się na oścież.
"Co się dzieje?" Usłyszałam głęboki głos nikogo innego jak Stalliona, któremu towarzyszył dźwięk obcasów, który, jak wyczułam, należał do Triny.
"Co się tutaj dzieje?"
"O mój Boże! Czy to krew?" Zapytała od razu Trina. Nie miałam nawet okazji wyjaśnić, co się ze mną dzieje.
"Wezwijcie lekarza, natychmiast!" Rozkazał Stallion głośnym głosem. Ból był straszny i sprawił, że spanikowałam. Czy coś może być nie tak z moim dzieckiem?
Kilka minut później wszedł lekarz i szybko pospieszył mi z pomocą. Położył rękę na moim brzuchu, ale szybko ją cofnął.
"Proszę być ze mną szczera, panno Sophi, co pani dzisiaj wzięła?"
"N...nic poza moją poranną herbatą," odpowiedziałam wśród łez.
"To jest filiżanka jej porannej herbaty na stole, czy myślisz, że coś jest nie tak?" Zapytała Trina.
"Obawiam się to powiedzieć, Wasza Wysokość."
"Co masz na myśli, doktorze?"
"W filiżance wydają się być resztki ziół poronnych."
"Co?" Zapytał Stallion w szoku.
"O mój Boże! Nie mogę uwierzyć, że zabiła nasze dziecko, Stallionie," powiedziała głośno Trina.
"N...nie, nie zrobiłam tego. Nigdy bym tego nie zrobiła," wymamrotałam w całkowitym zamieszaniu.
"Jak śmiesz, Sophi!"
Potrząsnęłam głową, a łzy spływały mi po policzkach.
"Nie zrobiłam tego, musisz mi uwierzyć, Wasza Wysokość."
"Jak śmiesz? Obiecałem dać ci wszystko, żeby zapewnić ci wygodę, ale ośmieliłaś się zabić mojego szczeniaka!"
"Nie, nie, nie. Nigdy nie zabiję mojego dziecka!" Krzyknęłam, ale nikt nie chciał mnie słuchać.
"Reginald!" Stallion zawołał swojego królewskiego beta.
"Tak, Wasza Wysokość."
"Wyciągnij tego mordercę z mojej watahy i z dala od mojego królestwa!"
W moim słabym stanie i w bólu zostałam wyciągnięta z mojego pokoju przez królewskiego beta.
"Wasza Wysokość, proszę mnie wysłuchać!" Krzyczałam, gdy byłam wyciągana z krwią spływającą ze mnie.
"Upewnijcie się, że nigdy nie wróci!"
















