SOPHIA
Z pomocą pokojówki wygodnie usiadłam w jadalni. Czułam jego kojący zapach, co wywołało uśmiech na mojej twarzy.
– Dzień dobry, Wasza Wysokość – pozdrowiłam.
– Dzień dob…
– Gdzie ona jest? Chcę zobaczyć tę ladacznicę! – głos kobiety rozległ się w powietrzu, a mój uśmiech zniknął jak zdmuchnięty wiatrem.
– O co tyle krzyku, Trino?
– Kochanie, słyszałam, że przyprowadziłeś wczoraj do domu kobietę, która okazuje się twoją przeznaczoną.
Natychmiast krew mi zamarzła w żyłach. Czy ona właśnie powiedziała "kochanie"?
– Może usiądziesz, to wyjaśnię, o co chodzi.
Zamrugałam w całkowitym oszołomieniu. Chyba się przesłyszałam. Bardziej niż cokolwiek innego, naprawdę chcę usłyszeć, co ma do powiedzenia.
– Sophia tutaj, rzeczywiście jest moją przeznaczoną.
– O mój Boże! J…ją? – zapytała kobieta drżącym głosem.
– Tak, ją. Jest moją przeznaczoną, ale to niczego nie zmienia.
Przygryzłam dolną wargę i szybko położyłam drżące dłonie na sukience, żeby nikt nie zauważył.
– Próbujesz mnie pocieszyć swoimi słowami? Znalazłeś swoją przeznaczoną, czy to znaczy, że teraz mnie odrzucisz?
– Nigdy bym tego nie zrobił. Jestem pewien, że widzisz, że ona jest niewidoma. Chyba nie oczekujesz, że uczynię niewidomą kobietę, której pochodzenia nie znam, moją Luną i królową?
Potrząsnęłam głową, a gorące łzy spływały mi po policzkach. Czy właśnie zamieniłam stryczek na siekierę?
Co tu się, do diabła, dzieje?
– O mój Boże! Jakie nieszczęście, że jest niewidoma, nie licząc tego, że nie znamy jej pochodzenia.
– Wierzysz, że rozumiesz, dlaczego musiałem ją uratować przed Watahą Krwawego Księżyca.
– Oczywiście, kochanie. Jest jak biedny i bezdomny kotek. Ale w takim razie, co zamierzasz zrobić z więzią przeznaczenia?
– Tym się nie trzeba martwić. Właściwie mam propozycję, która będzie korzystna dla nas obojga.
– Naprawdę?
W tym momencie wydawało się, że moje serce rozpadło się na tysiąc kawałków. Nie mogę uwierzyć, że to naprawdę mi się dzieje.
– Tak. Ponieważ chcesz pozostać modelką przez następne pięć lat, postanowiłem uczynić z niej naszą nosicielkę dzieci.
– Co? Chcesz, żeby była twoją surogatką?
Nie mogłam już tego znieść, więc zaczęłam głośno kaszleć ze łzami w oczach. Wszystko, w co wierzyłam o moim nowym przeznaczonym, było nieprawdą. Był gorszy od Dereka pod każdym względem. Nie ma sumienia ani niczego. Mocno chwyciłam nową laskę, starając się nie pokazywać im, jak słaba jestem w tej chwili.
– To będzie najlepsze. Ty zostaniesz Luną, zachowasz idealną figurę i, oczywiście, będziesz miała nasze dzieci. Co ty na to?
Kobieta, o której mowa, zamilkła na chwilę. Chciałam wierzyć, że żadna kobieta w swoim zdrowym umyśle nie zgodzi się na takie nonsensy, ale pomyliłam się w momencie, gdy słowo "idealna" opuściło jej usta.
Nie mogłam już tego znieść, więc natychmiast wstałam z krzesła.
– Sophi, dokąd idziesz? Nie tknęłaś jedzenia.
Ośmielił się zapytać.
– Straciłam apetyt, Wasza Wysokość – powiedziałam z ciężkim sercem, po czym odsunęłam krzesło do tyłu i z laską przed sobą wyszłam z jadalni.
– O mój Boże! Jest taka szybka, na pewno jest ślepa, kochanie? – usłyszałam pytanie kobiety.
– Oczywiście, że jest. Po prostu przystosowała się do swojego stanu, to wszystko. Nelly, zaprowadź ją do jej pokoju, żeby się nie potknęła.
– Tak, Wasza Wysokość – pokojówka podbiegła do mnie i chwyciła moją laskę. Chciałam krzyknąć i powiedzieć jej, że nie potrzebuję jej pomocy, ale byłam tu pierwszy raz i naprawdę nie znałam drogi. Z tego powodu byłoby głupio się na nią złościć.
Z powodzeniem zaprowadzono mnie do mojego pokoju, gdzie powoli wskoczyłam do łóżka z ciężkim sercem.
– Ehm, pozwól mi to powiedzieć, panno Sophi. Wiem, co cię boli, ale może cię zainteresuje, że pani Trina jest narzeczoną króla i okazuje się jedyną kobietą, którą kocha. Chociaż współczuję tobie, która jesteś jego prawdziwą przeznaczoną. Gdybyś tylko nie była niewidoma, może wszystko potoczyłoby się inaczej – wyjaśniła pokojówka przed wyjściem z pokoju.
Zmoczyłam poduszki cichymi łzami. W tym momencie nie mogłam sobie pozwolić na głośny płacz, żeby nie zostać usłyszaną. To po prostu za dużo dla mnie. Jak mam sobie poradzić z tą torturą?
Drzwi do mojego pokoju otworzyły się po raz drugi i bez wątpienia mogłam stwierdzić, że to on.
– Dlaczego wyszłaś, skoro ledwo tknęłaś śniadanie?
To sprawiło, że wstałam z łóżka. Nie trzymałam teraz laski, ale nie dbałam o to.
– Powiedz mi, czy to dlatego mnie tu przyprowadziłeś?
– Nie sądzę, żebym rozumiał twoje pytanie.
– Oczywiście, że rozumiesz! Chcesz, żebym była dla ciebie surogatką, i nigdy ze mną o tym nie porozmawiałeś? Jak mogłeś mi to zrobić?
– Posłuchaj, nie ma znaczenia, czy o tym z tobą rozmawiałem. Nie myliłem się w tym, co powiedziałem. Jeśli zostaniesz moją surogatką, na pewno będę cię dobrze traktował i nie będziesz musiała się o nic martwić.
– Czy to był jedyny powód, dla którego zabrałeś mnie z Watahy Krwawego Księżyca?
Zamilkł i głęboko westchnął.
– Sophi, rozumiesz swoją sytuację lepiej niż ja. Nie mogę pozwolić, żeby moją przeznaczoną dręczyły te źle wychowane dzieciaki.
– To wszystko?
– Oczywiście. Poczekaj, czy naprawdę myślałaś, że naprawdę uczynię cię moją Luną, czyż nie?
Czy to było pytanie, które powinien zadawać w tej chwili? Same jego pytania były bolesne.
– Sophi, no weź. Po pierwsze, jesteś niewidoma, po drugie, nawet nie wiem, skąd pochodzisz. Jak mogę przedstawić kogoś takiego jak ty jako moją Lunę i Królową? Społeczeństwo cię nie zaakceptuje i dobrze wiesz, że nie masz nic do zaoferowania jako moja królowa.
Jego ostre słowa sprawiły, że upadłam z powrotem na łóżko.
Wtedy poczułam jego dłonie na mojej brodzie, gdy podniósł moją twarz do swojej.
– Nie zaprzeczę, że jesteś piękna i dlatego jestem gotów ogrzać twoje łóżko. Proszę tylko, żebyś dała mi piękne i zdrowe szczenięta. Obiecuję, że zapewnię ci cały komfort, którego potrzebujesz, Sophi. Moje słowo jest jak złoto.
Łzy spływały mi po policzkach na jego słowa.
– Wytrzyj łzy i przygotuj się na moje przybycie. Zaczynamy dziś wieczorem.
















