**BIANCA***
Wstrząsnęłam gwałtownie nogą i usiadłam na łóżku, cierpliwie czekając na powrót Dereka z firmy. Ze wszystkich dni, dzisiaj był najgorszy. Skąd się wzięła ta latawica? Jak mogła mnie popchnąć na podłogę, nawet wiedząc, kim jestem?
Nie ma mowy, żebym jej to odpuściła. Muszę znaleźć sposób, żeby się do niej dobrać. Ja się z nią policzę. Z tego, co widzę, wydaje się być silniejsza ode mnie
















