**SOPHIA***
Natychmiast podeszłam żwawo do Rachel i mocno ją objęłam. Po pierwsze, musiałam się upewnić, że wszystko z nią w porządku. Po drugie, wolałam nie wyciągać wniosków z tego, czego jeszcze nie wiedziałam.
– Alfo, przepraszam, nie udało mi się sprowadzić Martina – powiedziała Rachel i wybuchnęła płaczem. Zachwiałam się do tyłu, ale szybko odzyskałam równowagę, choć strasznie mną trzęsło.
C
















