**EZRA**
Chodziłem w tę i z powrotem po swoim gabinecie. Myślałem o Sophii i o tym, jak była ubrana. Czy to wszystko było konieczne? Przecież miała już swoją watahę, chociaż jedno z jej dzieci wciąż zaginęło, a ja nigdy nie byłem w stanie sobie tego wybaczyć. Mimo to nigdy nie spodziewałem się, że posunie się do punktu, który sam w sobie jest niebezpieczny.
Pukanie do drzwi sprawiło, że się zatrzy
















