Emocjonalny ciężar tego wszystkiego, czym podzieliłam się z Cassianem, osiada na mnie jak gruby koc.
Moje ciało jest wyczerpane, wydrążone po ostatecznym wypowiedzeniu słów, które tak długo trzymałam w zamknięciu. Ale jest też dziwne poczucie ulgi, jakby trucizna wreszcie została wyssana z rany.
Cassian nadal mnie trzyma, gdy pozwalam łzom płynąć, tylko ten jeden, ostatni raz. Jego dłoń głaszcze
















