Spojrzenie Cassiana wypalało we mnie dziurę, intensywne i ciężkie, jakby widział każdą myśl wirującą w mojej głowie. Wstał gwałtownie, a jego szerokie ramiona poruszyły się pod koszulą.
– Przyniosę coś na twoją nogę – powiedział niskim, niemal zbyt spokojnym głosem. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, już go nie było, a drzwi zatrzasnęły się cicho za jego plecami.
Zostawszy sama, ciaśniej owinęłam rę
















