Spojrzałam na niego podejrzliwie. Ten kaszel zabrzmiał dla mnie sztucznie, jakby próbował ukryć śmiech albo powstrzymać się przed powiedzeniem czegoś, czego nie powinien.
— Przyniosę ci trochę wody — zawołała z kuchni Seraphina, słysząc całe to zamieszanie.
— Nic mi nie jest, naprawdę — powiedział Cassian, ale jego oczy wciąż łzawiły od kaszlu.
— Mamusiu, czy możemy się teraz pobawić w dom?
















