– Genny – szepnął, a moje imię opuściło jego wargi jak sekret przeznaczony tylko dla moich uszu.
Jego palce powędrowały wzdłuż mojej kości policzkowej z taką czułością, że nie mogłam powstrzymać się od wypuszczenia cichego, drżącego oddechu.
Ten prosty dotyk sprawił, że po mojej skórze i w żyłach zatańczyły maleńkie iskry. Złapałam się na tym, że wstrzymuję oddech, gdy jego kciuk zarysowywał k
















