„Już jadę” – powiedział Cassian, rozłączając się i natychmiast odpalając motocykl z większą siłą, niż było to konieczne.
Zazdrość, którą starałam się stłumić, zapłonęła w mojej piersi gorącym, brzydkim uczuciem. Oczywiście, że istniała jakaś „ona”. Oczywiście, że Cassian miał kogoś, na kim zależało mu na tyle, by rzucić wszystko i pędzić do niej w środku nocy.
Powinnam była się tego spodziewać
















