Usłyszeliśmy kroki i w progu kuchni pojawił się Cassian. – Gotowa do drogi?
Skinęłam głową, ruszając za nim z powrotem do salonu, gdzie czekał Alaric. Mój brat wyglądał na spokojniejszego niż wcześniej, choć wciąż był zatroskany.
– Bądź ostrożna – powiedział, obejmując mnie jeszcze raz. – I pamiętaj, co mówiłem o dzwonieniu, gdyby coś się działo.
– Będę. Widujemy się codziennie w pracy, pami
















