Ostatnie kilka dni było wyczerpujące. Samochody wciąż napływają do warsztatu – codziennie inne modele. Smukłe ferrari, które mruczą jak zadowolone koty, zabytkowe porsche z historiami wyrytymi w zniszczonych skórzanych fotelach, niestandardowe motocykle, na widok których serce ściska mi się od wspomnień taty majsterkującego w swoim starym warsztacie.
W firmie jest tak duży ruch, jakiego jeszcze
















