– Chodź – mówi łagodnie Cassian. – Pozwól, że ci pokażę, co zbudowaliśmy.
Słowa zawisają w powietrzu między nami, niosąc ze sobą znaczenie, którego chyba jeszcze nie jestem gotowa rozpakować. Ale i tak idę za nim, moje stopy poruszają się niemal bezwiednie, gdy wchodzimy głębiej do warsztatu.
Kiedy idziemy przez garaż, przytłacza mnie jego skala. Dwadzieścia stanowisk rozciąga się przed nami,
















