Elara Vance zeszła na dół, a za nią podążał jej ojciec. Zobaczyła uśmiechniętą matkę i brata, który zdawał się cieszyć, że ojcu udało się sprowadzić siostrę na dół.
Elara podeszła do matki. "Przepraszam, mamo, za wszystkie kłopoty, których ci przysporzyłam". Wiedziała, że mama się o nią martwiła.
Evelyn pokręciła głową i ujęła dłonie córki. "Nie, Elaro, chodź tutaj". Przytuliła swoje dziecko.
"Nie będę cię już więcej martwić" – obiecała Elara.
"To rola każdej matki – zawsze będziemy martwić się o swoje dzieci" – odpowiedziała szczerze Evelyn.
"Kocham cię, mamo" – szepnęła Elara.
"Ja ciebie też". Evelyn czule dotknęła jej policzka. "Idź już do jadalni, kolacja na ciebie czeka".
"Dzięki, mamo". Elara poszła do jadalni.
Evelyn usiadła obok męża, który oglądał właśnie kanał informacyjny. Spojrzała na niego z podziwem. "Masz w sobie coś, czego mi brakuje" – powiedziała, doceniając jego podejście.
Rozmawiała z Elarą, ale nie zdołała jej przekonać do zejścia na dół, a jej mężowi wystarczyła jedna próba, by córka nie tylko się pojawiła, ale znów była sobą.
Nathaniel objął ją za ramiona i uśmiechnął się. "Ja też mam swoją rolę w tej rodzinie i w wychowaniu naszych dzieci" – powiedział czule.
Bardzo się kochali i wciąż czuli się, jakby ich miłość była młoda. Evelyn spojrzała na niego zaciekawiona. "Co jej powiedziałeś, że tak szybko poprawił jej się humor?"
"To tajemnica moja i Elary" – odparł, pieszczotliwie szczypiąc ją w nos.
Evelyn uśmiechnęła się na ten gest. "Dobrze, nie będę cię zmuszać do wyjawienia sekretu".
"Dzięki". Pocałował ją w usta i oboje skupili się na telewizji.
...
Impreza w klubie.
Bianca Sterling tańczyła na parkiecie, gdy jakiś facet podszedł od tyłu i położył jej rękę na pośladku. Odwróciła się, by zobaczyć, kto to.
"Hej!" Bianca uśmiechnęła się, wciąż tańcząc; cieszyła się z zainteresowania.
"Jesteś piękna i gorąca" – powiedział mężczyzna z uśmiechem na ustach.
Zaśmiała się, wiedząc, że z nią flirtuje; sama też to potrafiła – niech gra się zacznie. Spojrzała na niego. "Ty też nie wyglądasz najgorzej".
Widząc jej zainteresowanie, kontynuował: "Chcesz iść w jakieś spokojniejsze miejsce, żebyśmy mogli porozmawiać?"
Bianca pochyliła się do jego ucha. "Na przykład na drinka i trochę niegrzecznej zabawy?" szepnęła, a jej gorący oddech owiał jego ucho.
"Wow, uwielbiam takie dziewczyny". Uniósł kącik ust.
"Niegrzeczne dziewczynki?" zapytała Bianca, puszczając mu oczko.
"Nie... piękności z rozumem". Powiedział to z pożądaniem w oczach.
Bianca to zauważyła; był kimś, kto mógł sprawić, że przestanie się nudzić. "Najpierw wypijmy drinka" – zaproponowała.
Usiedli przy barze i zamówili po szklance whisky. "Więc co cię sprowadza na tę imprezę?" zapytała.
Zmierzył ją wzrokiem; pomyślał, że ma świetną figurę. "Szukałem kogoś takiego jak ty" – odparł.
"Przygody, żeby przewietrzyć głowę?" Bianca upiła łyk drinka.
"Coś w tym stylu. A ty?"
"Uwielbiam imprezy, nie przepuszczam żadnej okazji" – powiedziała, przyglądając się jego twarzy; przyznała, że był przystojny.
Zaśmiał się z jej słów i przysunął bliżej. "A co z okazją, by spędzić czas ze mną?"
Bianca wywróciła oczami. "Nie... jeszcze złamię ci serce" – stwierdziła, opierając się o krzesło.
Uśmiechnął się. "Uwielbiam łamaczki serc".
Bianca spojrzała na niego; był całkiem interesujący. "W takim razie dam ci to, czego chcesz".
Pochyliła się do niego i namiętnie go pocałowała. Łapiąc oddech, szepnęła: "Zatem wykorzystajmy tę okazję".
Do diabła, jej pocałunki sprawiły, że chciał jej jeszcze bardziej. "Dobrze". Uśmiechnął się, ujął ją w talii i znów zaczął całować jej miękkie usta, tym razem głębiej.
Bianca zmarszczyła brwi i odepchnęła go; szedł za szybko, musiała go powstrzymać. "Wiesz co?" Oparła się o krzesło.
"Co?" zapytał; jej usta były tak rozkoszne, że pragnął więcej.
Bianca upiła łyk drinka. "Nie potrafisz się całować! Zupełnie jakbyś nie miał o tym pojęcia!" – powiedziała, nie patrząc na niego.
"Co?!" Spojrzał na nią zaskoczony, że tak powiedziała.
Bianca zignorowała jego reakcję i ciągnęła dalej: "Czy ja jestem pierwszą dziewczyną, którą całujesz? Wyglądasz jak mokry szczeniak, którego kumple zmusili, żeby udawał niegrzecznego chłopca". Uśmiechnęła się kpiąco.
"Co?!" Prychnął, wyraźnie zirytowany; była niezłym bachorem.
Bianca spojrzała na niego i uśmiechnęła się. "Tylko żartuję". Zaśmiała się, widząc jego minę.
"Jesteś bezczelną suką!" – powiedział z uniesionymi brwiami.
"Możesz to powtórzyć". Bianca uśmiechnęła się i znów upiła łyk drinka.
"Jesteś bachorem!".
"Owszem, jestem" – przyznała; nie pierwszy raz ktoś ją tak nazwał.
"I to wcale nie pasuje do twojej twarzy".
"Wiem" – odparła Bianca, zupełnie nie przejmując się jego słowami.
Zbliżył twarz do jej twarzy. "Mimo to chcę cię, i to bardzo". Wypił duszkiem swój trunek i pocałował ją jeszcze mocniej niż wcześniej.
Bianca, która najwyraźniej dobrze się bawiła, zaśmiała się. "Lubię twój typ". Oboje się roześmiali. "Czas iść do tego twojego spokojnego pokoju na niegrzeczną zabawę" – powiedziała.
Rozumiejąc, co ma na myśli, uśmiechnął się i oboje opuścili klub, kierując się do niego.
Rhodes spotkała się z Alariciem przed swoim miejscem pracy i oboje udali się do pobliskiej restauracji.
Po złożeniu zamówienia jedli i rozmawiali w przyjaznej atmosferze. "Jesteś piękna". Alaric patrzył na Rhodes z miłością w oczach.
Dla niego zawsze była piękna, a dziś miała na sobie dopasowaną biurową spódnicę i granatową koszulę, która do niej pasowała. Jej brązowe włosy były spięte w kucyk.
Rhodes zarumieniła się. "Dzięki". Wiedziała, że nigdy nie przyzwyczai się do jego komplementów.
Alaric widząc jej poczerwieniałą twarz, uśmiechnął się. "Przyjdziesz dziś do mnie? Nie chcę spać sam" – powiedział.
"Co?!" Rhodes spojrzała na niego.
Alaric zorientował się, że palnął coś głupiego. "To znaczy, nie chcę być sam" – dodał natychmiast.
Rhodes uśmiechnęła się, gdy się poprawił; był w tym momencie taki uroczy. Spojrzała na niego poważnie. "Problemy w pracy?" zapytała.
"Jestem wykończony i cię potrzebuję. Naprawdę potrzebuję uścisku, Rhodes. Myślę, że zawiodłem rodziców, dziadków i wszystkich innych" – powiedział ochrypłym głosem.
"Nie mów tak". Rhodes patrzyła na niego łagodnym wzrokiem.
Alaric westchnął smutno. "Naprawa placu budowy zajmie trochę czasu, a termin kontraktu upływa w przyszłym miesiącu. Od czego mam zacząć?" zapytał z troską na twarzy.
"Alaric, dasz radę, jestem tego pewna" – zapewniła go Rhodes.
Alaric spojrzał jej głęboko w oczy. "Rhodes, tak się cieszę, że cię mam".
Wpatrywali się w siebie nawzajem. Nachylił się, by ją pocałować, ale przerwał mu dźwięk dzwoniącego telefonu.
"Odbierz" – powiedziała Rhodes.
Alaric zawahał się, ale odebrał. "Cześć, Sebastian".
"Nie mogę znaleźć Bianki w klubie" – dobiegł zmartwiony głos Sebastiana z drugiej strony linii.
















