Westchnął cicho. „Alaric, to nie twój interes”. Wrócił do biurka, usiadł i w tej samej chwili usłyszał pukanie. „Proszę”.
Rosalind weszła do środka. „Proszę pana, przyszedł pan Harrison”.
„Wpuść go” – polecił Alaric.
Rosalind wyszła, a kilka minut później wszedł Harrison. Powitali się i usiedli. „Skąd ta mina?” – zapytał Harrison, zauważając lekko ściągnięte brwi Alarica.
„Ktoś mnie zdenerwował” –
















