Cena jego dumy

Cena jego dumy

Autor: iiiiiiris

Rozdział 10: Daj sobie spokój
Autor: iiiiiiris
14 cze 2026
Valerius Heights. Maximilian Sterling przybył do firmy i udał się do gabinetu Alarica Sterlinga. Alaric stał przy wielkim oknie tarasowym, wpatrując się w widok na zewnątrz. Maximilian spojrzał na wnuka, który wydawał się tak bardzo zagubiony. „Alaric” – zawołał. Alaric wciąż stał odwrócony do okna, nie sprawdzając, kto wszedł. „Prezesie Sterling, słyszałem, jak pan wchodzi”. Po chwili odwrócił się twarzą do niego. „Jeśli chodzi o produkcję, wciąż nad nią czuwam, wszystko idzie gładko” – oznajmił. Maximilian przyjrzał się Alaricowi; chłopak nieco zmizerniał i wyglądał na przybitego. „Usiądź, Alaric” – powiedział, czując litość wobec wnuka. Alaric posłusznie usiadł. Rosalind przyniosła im kawę i opuściła gabinet. „Wszystko jest gotowe, tym razem w produkcji nie będzie żadnego błędu” – kontynuował Alaric. Maximilian współczuł wnukowi. „Alaric, wiem, że jesteś do tego zdolny. Ale zatracasz samego siebie. Nie wyglądasz najlepiej” – stwierdził Maximilian. Alaric prychnął, a jego oczy pociemniały. „Małżeństwo z tą dziewczyną, o której nic nie wiem i o której nawet nie chcę myśleć... czy powinienem być szczęśliwy?” – zapytał. „Alaric, wiem, że tego nie chcesz, ale nie masz innego wyjścia” – odpowiedział Maximilian niskim głosem. Alaric spojrzał na dziadka z beznamiętną twarzą. „Zrobię to. Kiedy data zostanie ustalona, zrobię to” – zapowiedział. Maximilian upił łyk kawy. „Spotkaliśmy już jej rodziców” – oznajmił, a Alaric uniósł na niego wzrok. „Oni rozumieją sytuację, ale ona wybuchła gniewem. Chcę, żebyś się z nią spotkał”. „Dobrze” – odparł Alaric bez cienia emocji. Maximilian spojrzał na niego; wiedział, co chłopak musi teraz czuć, ale to był jedyny sposób. Musiał to zrobić bez względu na wszystko. „Będę już szedł”. Wstał, a Alaric odprowadził go do drzwi. Gdy tylko dziadek wyszedł, Rosalind zapukała i weszła do środka po uzyskaniu pozwolenia. „Proszę pana. O dziesiątej rano ma pan spotkanie z zarządem; w południe wyjeżdża pan obejrzeć teren przy centrum handlowym. Na czternastą umówiony jest pan z dyrektorem z Nowej Zelandii, by zaplanować sobotnie wydarzenie” – wyrecytowała. „Dobrze. Zwolnij mój wieczorny grafik. Mam coś do załatwienia” – polecił. „Oczywiście, proszę pana”. „Możesz iść”. Rosalind wyszła, a on wrócił do okna, pogrążony w głębokich rozmyślaniach. ... Maddie Ross, najlepsza przyjaciółka Rhodes, przyszła do niej, gdy tylko usłyszała nowiny. „Rhodes”. „Maddie...” Rhodes objęła przyjaciółkę, a jej oczy zaszkliły się od łez. „Słyszałam, co się stało” – powiedziała Maddie. „To zbyt okrutne, Maddie. Nie wierzę, że Alaric mógłby mi to zrobić” – szlochała. Maddie patrzyła na płaczącą przyjaciółkę, wiedząc, jak wielki ból musi ona znosić. Przyjaźniły się od dzieciństwa; Rhodes zawsze opowiadała jej o Alaricu, więc Maddie wiedziała, co tych dwoje do siebie czuje. Maddie ujęła dłoń przyjaciółki. „Rhodes, Alaric cię kocha. Wchodzi w to małżeństwo, żeby ratować firmę przed upadkiem” – tłumaczyła. Maddie wiedziała wszystko; gdy tylko zobaczyła wiadomości, była pewna, że to jedyny powód. „Nigdy nie pokochałby obcej osoby, nigdy nie zmieniłby sposobu, w jaki na ciebie patrzy i co do ciebie czuje. Rozchmurz się i walcz o swojego mężczyznę” – zachęcała. Rhodes spojrzała na oddaną przyjaciółkę, która zawsze stała u jej boku. Twarz Rhodes była chorobliwie blada. „Nie ma już o co walczyć, Maddie. On wkrótce się ożeni. Nie ma już żadnej walki” – zapłakała niekontrolowanie. Maddie było strasznie żal Rhodes. Pierwszy raz widziała ją w tak głębokiej rozpaczy. „Wyglądasz fatalnie, Rhodes... chodź, zobaczymy, jak mogę cię pocieszyć. Idź się ubrać” – nakazała. Musiała uszczęśliwić przyjaciółkę, przywrócić dawną, radosną Rhodes. Rhodes pokręciła głową. „Nie mam ochoty nigdzie wychodzić”. „Daj spokój, Rhodes. Nie ma mowy, żebym zostawiła cię w takim stanie”. Wzięła ją za rękę i zaprowadziła do pokoju, by pomóc jej się przygotować. Elara wyruszyła na poszukiwanie pracy w towarzystwie Isolde. Nie zamierzała pozwolić, by ostatnie wydarzenia ją załamały. Isolde spojrzała na kuzynkę. „Elara, daj już spokój” – powiedziała; od dłuższego czasu krążyły od miejsca do miejsca. Elara spojrzała na Isolde z determinacją w oczach. „Nie, Isolde. Jeśli będę bogata, będę mogła się obronić, żyjąc po swojemu, i ukrócić te bzdurne plotki o związku z kimś, kogo ledwie znam”. Elara patrzyła przed siebie. „Zacznę od czegoś małego i będę dążyć do celu” – oznajmiła. Isolde spojrzała na nią z troską. „Informacja o ślubie trafiła już do wiadomości publicznej”. Elara zwróciła się do niej ze zmarszczonym czołem. „Nie obchodzi mnie to, znajdę sposób, by to powstrzymać. Ale najpierw muszę znaleźć pracę”. „W takim razie nie ma o czym gadać, nie powstrzymam cię” – westchnęła Isolde. Wiedziała, jak uparta potrafi być Elara i że nic nie odciągnie jej od powziętego zamiaru. „Cieszę się, że wiesz, kiedy odpuścić”. Elara ruszyła przodem i dostrzegła ogłoszenie o pracę. Podbiegła do niego, a Isolde podążyła za nią. Isolde przeczytała ogłoszenie i uniosła brwi, patrząc na Elarę. „Tylko nie mów, że chcesz to robić”. Elara uśmiechnęła się. „Praca jako dostawca. To lepszy sposób na zarobienie pieniędzy niż siedzenie w domu”. „Boże, Elara!” – Isolde patrzyła na nią z niedowierzaniem. „Oszczędź sobie tych min, Isolde”. Elara zerwała kartkę i weszła do restauracji, podczas gdy Isolde czekała na zewnątrz. Elara podeszła do jednej z pracownic. „Dzień dobry”. Kobieta spojrzała na nią. „Tak, w czym mogę pomóc?”. „Widziałam to na zewnątrz, jestem zainteresowana”. Elara pokazała jej ogłoszenie. „Och... dzięki Bogu, brakuje nam rąk do dostaw”. Kobieta uśmiechnęła się szeroko. Elara odwzajemniła uśmiech, patrząc z nadzieją. „W takim razie, czy mogę zacząć natychmiast?”. „Oczywiście”. Elara radośnie podziękowała i zaniosła puste naczynia zostawione przez klientów do kuchni. Po chwili wyszła na wezwanie właścicielki, która wręczyła jej kilka pudełek z lunchami do dostarczenia osobom, które złożyły zamówienie telefoniczne. Elara wyszła na zewnątrz, by zapakować je do skutera dostawczego. Zobaczyła Isolde, która wciąż na nią czekała. „Isolde, wciąż tu jesteś?” – zapytała zaskoczona. Isolde spojrzała na nią. „Zapomniałaś, że sama kazałaś mi tu na siebie czekać?” – zapytała. Elara uśmiechnęła się przepraszająco. „Trochę... przepraszam. Dostałam pracę i właśnie jadę z pierwszymi dostawami. Do zobaczenia później!” Elara wsiadła na skuter i odjechała. Isolde patrzyła za nią, czując smutek, że kuzynka o niej zapomniała. „Aish... czasem się zastanawiam, czy naprawdę jesteśmy rodziną. Jestem dla niej niewidzialna” – wydęła wargi.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 10: Daj sobie spokój – Cena jego dumy | Czytaj powieści online na beletrystyka