Alaric usiadł w swoim gabinecie, uśmiechając się na wspomnienie zeszłej nocy w wannie i dzisiejszego ranka.
Był tak pogrążony w myślach, że nie zauważył, kiedy ktoś wszedł do środka. — Jest naprawdę zabawna — uśmiechnął się szeroko pod nosem. — Nawet kiedy jest wściekła, wciąż wygląda ślicznie.
— Proszę pana, panie prezesie... proszę pana — zawołała Rosalind, która stała tam już od dłuższego czasu
















