Julian
Wstałem, zabierając swój pusty talerz, a potem jej, i zaniosłem je do kuchni. Chwyciłem pilota do nagłośnienia i ściszyłem muzykę o kilka tonów, skoro znów byliśmy w środku.
— Pomogę ci sprzątać — upierała się.
— Nie, nie przejmuj się tym. Jesteś moim gościem.
Zaśmiała się. — I wprosiłam się na kolację, dlatego przynajmniej mogę wstawić naczynia do zmywarki.
Wywróciłem oczami. — Bo nie chce








