Julian
Dwa tygodnie później
Zerknąłem na mały zegarek w rogu ekranu laptopa. Była prawie piąta. Mogłem kończyć na dziś. Kliknąłem „wyślij” w e-mailu, zadowolony, że mam pracę z głowy. Zazwyczaj nie należałem do osób, które wybiegają z biura punktualnie o piątej, ale ostatnio życie zawodowe zeszło na dalszy plan względem prywatnego. Nie miałem ochoty na nadgodziny. Wolałem spędzać czas z Tessą, nie
















