– Panie Shane, nic panu nie jest? – zapytała Natalie z bladą twarzą i czołem pokrytym zimnym potem.
Shane poruszył ustami i powiedział: – Nic mi nie jest.
– To dobrze – powiedziała, wzdychając z ulgą.
Patrząc na nią ponuro ze skomplikowanym wyrazem twarzy, zapytał: – Dlaczego mnie uratowałaś?
Widział na własne oczy, jak bez wahania rzuciła się, by go ratować, w chwili gdy belka runęła w dół.
Wydaw
















