– Daj spokój. – Natalie wiedziała już, co zamierzał powiedzieć.
Rozczarowany jej odmową, Sean wpatrywał się w nią przez chwilę, po czym rzekł: – No dobrze. Szukałem pretekstu, by wyciągnąć cię na randkę, ale ty nie chcesz mi poświęcić nawet chwili.
Natalie zachichotała bez przekonania, nie mówiąc ani słowa.
– Cóż... Moim zdaniem Shane również zawinił. Jako prezes nie potrafił nawet utrzymać w ryza
















