– Nie ma takiej potrzeby – powiedział zwięźle Shane, zaciskając usta.
Silas również go nie przekonywał. Zamiast tego chwycił szklankę wody ze stolika i podał mu ją.
Unosząc głowę, Shane wziął kilka łyków wody przez słomkę.
Kiedy machnął ręką, dając znak, że ma dość, Silas zabrał szklankę i odstawił ją. W tym momencie zadzwonił jego telefon.
– Panie Shane, to telefon z Hali Mody. Prawdopodobnie dzw
















