Jako że był psotnym małym chłopcem, jedna brew Connora drgnęła w górę, zanim na jego ustach pojawił się uśmieszek.
Wygląda na to, że będę miał okazję zemścić się za mamusię!
Odwracając się na pięcie, wrócił do boku matki i uniósł głowę, by na nią spojrzeć. „Mamusiu, zmieniłem zdanie. Czy mogę dostać czekoladowe gelato?”
Natalie, która właśnie miała płacić przy kasie, odwróciła się, patrząc na Connora z zaskoczeniem.
Jej syn uśmiechał się do niej niewinnie, a po jego wcześniejszej pogardzie nie było ani śladu.
Czy ja śnię? Czyżby świnie zaczęły latać?
Niemniej jednak Natalie kupiła drugą porcję dla Connora, a następnie zapytała ich dwoje: „Więc gdzie pójdziemy teraz?”
Odkąd uruchomiła swoją markę, jej czas wolny od pracy był niezwykle cenny. Dlatego zamierzała spędzić cały dzień ze swoimi ukochanymi skarbami.
„Pojedźmy kolejką!” – zasugerowała z entuzjazmem Sharon. Przez pierwsze piętro centrum handlowego kursowała mała kolejka.
Connor nie wydawał się mieć nic przeciwko, więc ruszyli w stronę pociągu. Jednak w połowie drogi nagle się zatrzymał i powiedział: „Mamusiu, muszę iść do toalety”.
„Dobrze, idź więc. Będziemy na ciebie czekać przy kolejce” – zgodziła się Natalie bez większego namysłu.
W ogóle nie martwiła się o wysłanie go samego do toalety. W przeciwieństwie do większości dzieci w jego wieku, Connor zawsze miał doskonałą pamięć i był niesamowicie samodzielny.
Toalety w centrum handlowym znajdowały się w sporej odległości od kolejki i Connor o tym wiedział. Właśnie dlatego wybrał ten moment, by udać się „za potrzebą”.
Szedł przez chwilę, po czym wyciągnął szyję, by sprawdzić, czy matka go obserwuje. Upewniwszy się, że nie patrzy w jego stronę, odwrócił się i pobiegł w kierunku butiku, który wcześniej widział.
„Proszę mi to zapakować. Tamto też”.
W tym czasie Jasmine wciąż przeglądała ubrania w ekskluzywnym butiku.
Ponieważ była bardzo ważną klientką, ekspedientki były zajęte spełnianiem każdej jej zachcianki i polecenia. Były tak zajęte, że nikt nie zauważył małego chłopca, który wszedł do sklepu z rożkiem lodowym w dłoni.
Właśnie w tym momencie uwagę Jasmine przykuła długa, lawendowa suknia wieczorowa. Miała głęboki dekolt i wysokie rozcięcie. Suknia została zaprojektowana tak, by opinać kobiece kształty we właściwych miejscach, jednocześnie podkreślając jej najlepsze cechy, czyniąc ją centrum uwagi. Wpatrując się w tę suknię, już wyobrażała sobie, jak oszałamiająco będzie w niej wyglądać.
Co więcej, tak się złożyło, że za kilka dni miała uczestniczyć w kolacji z Shane'em. Była to więc szansa na zaprezentowanie jej ponętnej figury i za nic w świecie by jej nie przegapiła.
Jeśli założę tę suknię, Shane z pewnością zakocha się we mnie po uszy. To niemożliwe, żeby tego nie zauważył!
Z tą myślą Jasmine pospiesznie rozkazała jednej z ekspedientek przynieść jej suknię, gdyż nie mogła się doczekać, by ją przymierzyć.
W tym samym czasie Connor błąkał się po butiku, szukając Jasmine. W końcu, po kilku minutach, dostrzegł ją w morzu sukienek.
Do tego czasu Jasmine zdążyła się już przebrać w suknię wieczorową. Aktualnie podziwiała się w lustrze, zupełnie nieświadoma małego chłopca stojącego za nią.
Pamiętając, jak nieuprzejma była ta kobieta dla jego matki, Connor poczuł narastającą w nim wściekłość. Jego brwi zmarszczyły się głęboko na samą myśl o tym.
Podczas gdy ona była rozproszona, podkradł się bliżej i zatrzymał w odpowiedniej odległości.
Następnie celowo podniósł głos i krzyknął: „Proszę pani, pani sukienka jest taka ładna!”
Nagły krzyk za plecami Jasmine przestraszył ją.
Instynktownie odwróciła się gwałtownie, by spojrzeć. Niestety dla niej, ten szybki i nagły ruch sprawił, że rąbek jej sukni wieczorowej uderzył prosto w rożek z lodami w dłoni Connora.
Connor, reagując błyskawicznie, wykorzystał szansę, by rozluźnić chwyt na rożku.
Plask!
Gelato rozprysło się na sukience Jasmine, natychmiast brudząc ją wielką brązową plamą.
„Ty bachorze!” – wrzasnęła Jasmine z furią, widząc, że jej ukochana suknia została zrujnowana. Jednak gdy przyjrzała się bliżej stojącemu przed nią dzieciakowi, była całkowicie oszołomiona.
Czy to nie syn Natalie? Jaki ten świat mały!
„Tak bardzo przepraszam, proszę pani! Nie chciałem pobrudzić pani sukienki”. Mimo przeprosin, które wypłynęły z ust Connora, na jego twarzy nie było widać ani cienia skruchy.
Wprost przeciwnie, marszczył brwi z mocno zaciśniętymi ustami. Sprawiało to, że wyglądał upiornie podobnie do Shane'a.
Zgrzytając zębami, Jasmine odsunęła gniew na bok i przykleiła sobie do twarzy przyjazny uśmiech. Odpowiedziała tak łagodnym tonem, na jaki było ją stać: „Nic nie szkodzi. Wiem, że nie zrobiłeś tego celowo”.
Wpatrując się w kobietę przed sobą, Connor był zdumiony, że Jasmine wciąż potrafiła się do niego uśmiechać po tym, co zrobił.
Jego pierwotnym planem było wkurzenie jej tak bardzo, by skompromitowała się publicznie.
„Ale zniszczyłem pani sukienkę! Nie jest pani zła?” Wziął przykład z Sharon, szeroko otworzył oczy i zamrugał niewinnie, patrząc na Jasmine.
Upewnił się, że wygląda tak nieszkodliwie i naiwnie, jak to tylko możliwe. W końcu musiał odegrać swoją rolę perfekcyjnie.
















