Vidar powtarzał sobie, że da radę. Jego dłoń drgnęła lekko, gdy odruch niemal kazał mu sięgnąć po broń. Problem polegał na tym, że nie miał przy sobie broni. No dobra, prawdziwy problem polegał na tym, że nawet gdyby ją miał, podejrzewał, że Vicky nie byłaby zachwycona, gdyby ją wyciągnął. Zacisnął dłonie na kierownicy do tego stopnia, że aż zaprotestowała trzeszczeniem. Kurwa, miał tysiąc dwieści
















