Vicky znów obudziła się, gdy Vidar delikatnie przenosił ją na poduszkę. Ziewnęła i usiadła. Światło słoneczne wpadało przez szczeliny w zasłonach zakrywających okno, dając jej znak, że spali przez kilka godzin.
— Śpij dalej — powiedział Vidar, całując ją w czoło. Vicky potarła oczy i pokręciła głową.
— Nie ma sensu — stwierdziła. — Znowu wychodzisz?
— Nie, kochanie. Caine właśnie napisał. Jest w
















