– Vidar? – Vicky musiała usłyszeć jego głos.
– Cicho – syknął jej do ucha. Kiedy go usłyszała, poczuła ulgę, ale w jego głosie było coś obcego, niespotykane napięcie. Ledwo mogła cokolwiek zobaczyć, bo Vidar przygwoździł ją do podłogi twarzą w dół i przykrył swoim ciałem. Przez szczeliny między jego ciałem a podłożem widziała otaczających ich członków klanu; stali odwróceni plecami, gotowi stawić
















