Vidar przeklął pod nosem, gdy dotarł do magazynu i zobaczył następstwa nocnych wydarzeń. Stalowe drzwi budynku zostały sforsowane i wyglądały na wykrzywione. Przed budynkiem dostrzegł grupę swoich ludzi. Część z nich opatrywała rannych, inni trzymali wartę. Vidar zaparkował samochód i wysiadł. Podszedł do niego Bingham, jeden ze zmiennokształtnych, którzy dla niego pracowali.
— Straty? — zapytał
















