Naznaczona przez Władcę Krwi

Naznaczona przez Władcę Krwi

Autor: Sienna Chase

3
Autor: Sienna Chase
13 maj 2026
Wieczór i noc minęły zaskakująco gładko, pomyślała Vicky, sprzątając zaplecze po wyjściu mężczyzn. Jasne, bywali seksistowscy i momentami wręcz niegrzeczni. Arthur przyprawiał ją o gęsią skórkę, a Vidar był po prostu chamski i wrogo nastawiony. Ale nie brakowało też mnóstwa humoru i śmiechu.  „Dobra robota dzisiaj” – powiedziała Rachel, podchodząc.  „Dzięki, szefowo” – odparła Vicky, stawiając krzesła na stole i przygotowując salę dla ekipy sprzątającej, która zjawiała się we wczesnych godzinach porannych.  „To twój dzisiejszy napiwek od Czwartkowego Klubu” – poinformowała ją Rachel, wyciągając kopertę, która wyglądała na mocno wypchaną.  „Wow, dzięki.” Vicky szybko przekartkowała banknoty, by zorientować się, ile zarobiła. Spojrzała na Rachel. „Mówisz poważnie?” – zapytała.  „Najwyraźniej cię polubili” – odrzekła Rachel i odeszła. Vicky ponownie zajrzała do koperty. Bez liczenia oceniła, że napiwek w środku równa się jej tygodniówce. Dziewczyny nie żartowały, mówiąc, że ci faceci dają świetne napiwki. Może powinna rozważyć powtórzenie tego w przyszłości, pomyślała, idąc do pokoju socjalnego, gdzie przebrała się w swoje codzienne ubrania i zabrała torebkę. Pożegnała się z Marcusem, który zapytał, czy ma ją odprowadzić na przystanek.  „Dzięki, Marcusie, ale to tylko pięć minut drogi. Nic mi nie będzie” – zapewniła go i wyjęła telefon. Miała kolejną serię zablokowanych połączeń od ojca i dwa nieodebrane od brata. Zrobiła w pamięci notatkę, by do niego oddzwonić. Jej brat Carter i jego mąż Blake mieli uroczych bliźniaków, którzy o tej porze na pewno już spali, więc to musiało poczekać do rana. Już miała schować telefon, kiedy ten zaczął dzwonić. Spojrzała na wyświetlacz i uśmiechnęła się.  „Cześć, idioto” – powiedziała. „Nareszcie, czy tak trudno od czasu do czasu odebrać telefon, siostrzyczko?” – zapytał jej brat.  „Pracowałam, właśnie skończyłam” – odparła.  „Tata próbował się z tobą skontaktować” – poinformował ją Carter. „Zauważyłam.” „Zamierzasz do niego oddzwonić?” – zapytał. „A ty byś oddzwonił?” – odpowiedziała pytaniem. „Rozumiem, że to, co zrobił, było złe, ale on naprawdę chce wszystko naprawić” – jej brat próbował ją przekonać. „On wie, co musi zrobić, by to naprawić. Do tego czasu znika z mojego życia. Jak tam chłopcy?” – zapytała, by zmienić temat. Wiedziała, że brat nie przepuści okazji, by opowiedzieć o swoich synach. Po drugiej stronie słuchawki rozległo się ciężkie westchnienie.  „Dobrze. Liam zaczyna chodzić samodzielnie, a Aiden robi, co może, by go przewrócić” – zaśmiał się jej brat.  „Brzmi uroczo” – stwierdziła.  „Tak jest, o ile nie staje się to frustrujące, że ten mały łobuziak skupia się na dokuczaniu bratu, zamiast spróbować samemu. Powinnaś wpaść na kolację. Tęsknią za tobą.” „Jasne, na pewno same ci to powiedziały” – rzuciła żartem. „Bardzo chętnie. Sprawdzę grafik i podam ci kilka terminów, które mi pasują. Nie zapomnij powiedzieć Blake'owi” – rzuciła. „Nigdy bym tego nie zrobił” – zaprotestował. „Jasne, w takim razie te trzy poprzednie razy po prostu mi się przyśniły” – dogryzła mu. „Sądząc po późnej godzinie, o której wychodzisz z pracy, wciąż pracujesz w tamtym miejscu” – stwierdził Carter, próbując zmienić temat.  „Tak, przecież ci mówiłam, że to dla mnie dobry sposób na zarabianie pieniędzy” – przypomniała mu z westchnieniem. „Sebastian mówi mi, że w tym barze bywają niebezpieczni ludzie. Pieniądze to nie wszystko” – zauważył jej brat.  „Łatwo ci mówić, Panie Prawniku. Sebastian jest uroczy i to miłe, że się troszczysz, ale muszę to robić” – powiedziała.  „A może zadzwonię do Sebastiana, żeby po ciebie przyjechał i odwiózł cię do domu? To najmniejsze, co mogę zrobić, a on z przyjemnością by to załatwił.” Vicky się uśmiechnęła. Sebastian był najlepszym przyjacielem jej brata. Dorastali razem i był dla niej jak drugi brat. Fakt, że był seksowny i pracował jako gliniarz, wcale nie pogarszał sprawy. Jako nastolatka Vicky skrycie się w nim podkochiwała. Nie żeby on widział w niej kogoś więcej niż siostrę. Nawet teraz przyznawała, że wyglądał niesamowicie w mundurze lub – po niedawnym awansie na detektywa – w garniturze.  „Dzięki, ale nie. Niech Sebastian sobie odpocznie. Jestem prawie na przystanku, a jazda autobusem trwa tylko dwadzieścia minut” – odparła. Gdy do niej zadzwonił, przestała iść, żeby skupić się na rozmowie. Temat przypomniał jej jednak, że autobus może zjawić się w każdej chwili, więc ruszyła szybkim krokiem w stronę przystanku. Była niemal na miejscu, gdy zobaczyła, jak autobus przejeżdża obok, nawet nie zwalniając przy pustym przystanku. Westchnęła w duchu.  „Jesteś pewna? Sam bym po ciebie pojechał, ale nie chcę budzić Blake'a, kiedy wreszcie ma szansę na nieprzerwaną nocną drzemkę” – powiedział jej brat. „W porządku, mój autobus zaraz tu będzie. W ten sposób szybciej dotrę do domu, niż gdybym miała czekać na Sebastiana. Świetnie wywiązałeś się z obowiązków starszego brata na dzisiejszy wieczór. Idź spać z czystym sumieniem, a ja odezwę się w sprawie terminów na kolację” – powiedziała mu. „Na pewno? Nie chcesz, żebym został na linii, dopóki nie podjedzie twój autobus?” „Nie ma potrzeby, będzie tu lada sekunda, a ja jestem w odległości krzyku od baru, gdzie ta góra mięśni nazywana ochroniarzem Marcusem nadal jest na miejscu, podczas gdy szefowa liczy utarg” – wyjaśniła. „Okej. Kocham cię, siostrzyczko.” „Ja ciebie też” – odpowiedziała i się rozłączyła. Skłamała bratu. Ucieczka autobusu oznaczała czterdzieści pięć minut czekania. Nie chciała jednak, by przełączył się w tryb nadopiekuńczego starszego brata. Miał rodzinę, a Vicky nie zamierzała przeszkadzać Sebastianowi. Zamiast tego usiadła na ławce i zaczęła przewijać ekran telefonu. Przed przystankiem zatrzymał się samochód, a Vicky spięła się, unosząc wzrok. Stał przed nią czarny Lincoln Town Car; tylne drzwi znajdowały się na wysokości jej wzroku. Szyba opuściła się, a Vicky dostrzegła, że patrzy prosto na Vidara. Zapadła chwila ciszy, w której oboje po prostu na siebie patrzyli.  „Za ile będzie następny autobus?” – zapytał Vidar. Vicky rozważała uraczenie go tym samym kłamstwem, które sprzedała bratu. Ale co, jeśli Vidar postanowi poczekać? Wtedy zorientuje się, że kłamała, a to nie zwiastowało niczego dobrego, skoro był cennym klientem Rachel. Spojrzała na telefon. „Za dwadzieścia pięć minut” – odpowiedziała. Skinął głową. „Odwiozę cię do domu” – stwierdził. To nie było pytanie, co podirytowało Vicky.  „Dziękuję za propozycję, ale poczekam” – oznajmiła, obserwując, jak kierowca wysiada z samochodu, obchodzi go i otwiera tylne drzwi po stronie pasażera w oczekiwaniu, że wejdzie do środka. Vicky zobaczyła Vidara siedzącego na najdalszym siedzeniu. Wyglądał na rozluźnionego i jakby idealnie pasował do tego drogiego samochodu. Nie ruszyła się z miejsca. Nie odezwał się, po prostu uniósł brew, jakby pytał, jak długo zamierza mu się opierać. Vicky poczuła, że jej stanowczość słabnie. Był stałym bywalcem i odmowa byłaby niegrzeczna, pomyślała, wstając z ławki i wsuwając się do samochodu. „Dziękuję” – powiedziała, gdy kierowca zamknął za nią drzwi. Vidar tylko skinął głową, a potem spojrzał w dół na tablet, który trzymał w dłoniach. Wyglądał, jakby coś czytał, ignorując jej obecność. Wcale nie niezręczne, pomyślała Vicky.  „Dokąd, mademoiselle?” – zapytał kierowca, zerkając w lusterko wsteczne.  „Hudson Street, trzysta trzydzieści osiem” – odpowiedziała.  „Wydaje mi się, że to hotel, mademoiselle” – zauważył kierowca. „Zgadza się” – odparła. Kierowca obdarzył ją szybkim uśmiechem i skinieniem głowy, po czym włączył się do ruchu. Vidar w pełni skupiał się na tym, co właśnie czytał. Vicky patrzyła przez okno, jak miasto przesuwa się obok, i miała nadzieję, że dotrą na miejsce raczej prędzej niż później. Może powinna była zgodzić się, by to Sebastian po nią przyjechał. Przynajmniej podróż byłaby przyjemna. Westchnęła z ulgą, gdy samochód zatrzymał się przed hotelem. Chciała jak najszybciej otworzyć drzwi i uciec, ale szofer zdążył już wysiąść i niegrzecznie byłoby nie pozwolić mu wykonać swojej pracy. „Dziękuję za podwózkę” – powiedziała do Vidara, czekając, aż kierowca otworzy drzwi. Vidar burknął coś pod nosem, a Vicky wysiadła z samochodu w tej samej sekundzie, gdy kierowca otworzył drzwi. „Dziękuję” – rzuciła w jego stronę.  „Cała przyjemność po mojej stronie, mademoiselle. Życzę miłego wieczoru” – powiedział. „Wzajemnie” – odpowiedziała odruchowo. Stanęła na chodniku i patrzyła, jak samochód znika w oddali. Kiedy upewniła się, że dawno odjechali, przeszła przecznicę do swojego mieszkania. Wiedziała, że gdyby Vidar naprawdę chciał, znalezienie jej nie byłoby niemożliwe. Coś mówiło jej, że dysponuje zasobami, które pozwoliłyby namierzyć ją w ciągu godziny, gdyby tylko miał na to ochotę. Ale przynajmniej czuła się nieco lepiej, nie prowadząc go prosto do swojego domu.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

3 – Naznaczona przez Władcę Krwi | Czytaj powieści online na beletrystyka