Kaelia czuła nadmiar emocji, a jednocześnie były one tak przytłaczające, że wydawały się niczym.
To było tak, jakby unosiła się w pustej, ciemnej przestrzeni, a towarzyszył jej jedynie głos. Albo dwa. Albo może trzy gniewne głosy.
— Czy ty postradałeś zmysły? — zagrzmiał jeden z głosów.
— Jak śmiesz decydować, że ona nie potrzebuje leczenia? Że musi polegać na własnych mocach? Została polana smocz
















