„Ja...” – zaczęła Kaelia, panikując jak dziki królik uwięziony w zaroślach.
Zrobiła najmniejszy z możliwych krok w tył, mając z całej duszy nadzieję, że Książę Cassander nie zauważy tego subtelnego odwrotu.
„Ty?” – zripostował, unosząc ku niej zirytowaną brew.
„J-ja mogę to wyjaśnić” – zająkała się, robiąc kolejny krok w tył.
Musiała grać na zwłokę tak długo, jak to możliwe, aby móc rzucić się do
















