"Idź do diabła" – wypluła Kaelia, wreszcie odzyskując głos.
Uderzała nogami o materac, próbując zrzucić z siebie ciężar muskularnego ciała napierającego na jej uda, ale jego żelazny uścisk trzymał ją przyszpiloną.
Gdy jej umysł pękał pod naporem wywołanej atakiem paniki, desperacka myśl przemknęła do jedynej kotwicy, jaka jej pozostała – listu, który napisała przy biurku zaledwie kilka godzin wcze
















