– Kwiiiik! – wrzasnął feniks, z ekscytacją trzepocząc skrzydłami.
Kaelia mogłaby się przestraszyć, ale rozumiała, że u ptaków gwałtowne powiększanie i rozszerzanie się źrenic oznaczało ekscytację.
– Wiem – zaśmiała się, niemal wyczuwając jego szczęście.
Miała wrażenie, jakby czuła jego euforię w głębi własnej istoty; był z nią połączony w ten sam sposób co Nieve.
– Wreszcie się wyklułeś. Czyż nie
















