– Nieve! – Kaelia wciągnęła gwałtownie powietrze z ekscytacji, pędząc ku jej postaci.
Ale bez względu na to, jak bardzo próbowała chwycić jej łuskowatą formę, ta zawsze wyślizgiwała się prosto z jej palców.
Sfrustrowana, nieustępliwie podążała za swoją smoczą postacią, ale nawet gdy zamykała ją w ramionach, ta zmieniała się w mgłę.
– Jeszcze nie – głos Nieve był odległy, jakby nie znajdowała się w
















