Ciężkie, mosiężne zawiasy dębowych drzwi jęknęły, przebijając się przez pomruki w jadalni. Cisza opadła niczym ciężka kotara, gdy Królowa Isadora wparowała do sali, a jej obecność nakazywała bezwzględną cześć. Każda głowa natychmiast się skłoniła. Kaelia spuściła wzrok, idąc za ich przykładem. Mogła nienawidzić bezwzględnych metod monarchini, ale dostrzegała absolutną potęgę emanującą od Zwierzchn
















