Maeva jęknęła cicho i otworzyła się przed nim. Jego język zagłębił się, delikatnie, ponaglając, błagając. Jego dłonie były czułe, gdy jedna owinęła się wokół jej karku, trzymając ją w miejscu, podczas gdy druga powoli uniosła się z jej bioder, śledząc linię jej pleców i spoczywając zaborczo na jej pośladkach.
Płomień zasyczał w niej, pompując i wybuchając w jej krwiobiegu niczym wulkan. Rozległy
















