Płuca Maevy płonęły, gdy nogi niosły ją w panice przez rozległe korytarze rezydencji. Nie zatrzymywała się, nie zwolniła nawet na sekundę. Głos Nadine odbijał się echem gdzieś za nią, wołając jej imię w bezdechu, ale Maeva ignorowała starszą kobietę. Gęste, gorące łzy rozmywały jej wzrok, spływając po zaczerwienionych policzkach, gdy całym swoim ciężarem popchnęła ciężkie, podwójne drzwi prowadząc
















