Vance zignorował pytanie i wbił wzrok w drogę przed sobą. Prędzej by go piekło pochłonęło, niżby przyznał, że był zazdrosny.
Zresztą, z jakiej racji miałby być zazdrosny? Nigdy nie bywał zazdrosny. To on wzbudzał zazdrość w innych, a nie na odwrót, więc to konkretne pytanie było absolutnie nie na miejscu.
– Zamierzasz mi odpowiedzieć, czy dalej będziesz unikał mojego pytania jak zarazy? – obrus
















