Vance wpatrywał się w drzwi, które Dex właśnie zamknął. Ochronna wściekłość, którą czuł w związku z Maevą, wyparowała, zastąpiona przez zimne, jadowite oczekiwanie. Fiona. To imię smakowało na jego języku jak popiół i żelazo. W końcu nadeszła jego kolej, by zaatakować.
Planował użyć jej jako przynęty. Złapie ją na haczyk, pozbawi obrony i wyrzuci jak śmieć na chodnik. Wyobrażał ją sobie uwięzioną
















