**LARA**
Budzi mnie pukanie. Nie gorączkowe. Nie niecierpliwe. Po prostu stanowcze i miarowe. To MUSI być Cillian. O nie! Gwałtownie siadam, a serce mi zamiera, gdy wracają wspomnienia. Czas wolny. Czytanie. Przymknięcie oczu tylko na sekundę… Chwytam telefon i mrużę oczy, patrząc na ekran. Siedemnasta piętnaście… Kolacja! Wyskakuję z łóżka i pędzę do drzwi, otwierając je nieco bez tchu.
– Przepra
















