**LARA**
Prostuję się nieco, unosząc podbródek i posyłam profesorowi Gravesowi spojrzenie, które mam nadzieję wyraża, jak bardzo nie robi to na mnie wrażenia.
"Smok ma imię" – mówię mu ostro.
"I będę siedzieć, z kim mi się podoba. Proszę nie kazać mi się więcej przesiadać. A teraz chcę iść na lunch. Dobrego popołudnia, profesorze Graves" – mówię. Nie czekam na jego odpowiedź. Odwracam się na pięci
















