Rozdział 77: Nie pozwól mu dyszeć ci w kark (Dosłownie)
**LARA**
Gdy tylko zaczyna się magia lecznicza, moje ramiona opadają. To niemal fizyczne – to przejście od spinania się w sobie do normalnego oddechu. W sali czuć zapach suszonych ziół i świeżego lnu zamiast chemikaliów i przypalonych składników. Światło wpadające przez wysokie okna jest tu łagodniejsze. Cieplejsze. Wsuwam się na swoje miejsc
















