**LARA**
Zastygnęłam w miejscu i wpatrywałam się z przerażeniem, jak trzask nadgarstka Archera niesie się echem po pomieszczeniu. Dźwięk był ostry. Czysty. Celowy. To nie brzmiało jak walka. To brzmiało jak decyzja. Krzyk Archera rozdarł ciszę w stołówce.
— NIGDY JEJ NIE DOTKNĄŁEM! — krzyknął, a jego głos łamał się z bólu. Cillian wzruszył ramionami, niemal leniwie.
— A teraz już nie dotkniesz. Ni
















