Rozdział 97
97- Nigdy nie zapominaj o kocu podczas lotów w blasku księżyca
**LARA**
– Uh… przepraszam za to – rzucam niezręcznie z progu. Cillian zrywa się z podłogi jak oparzony, jakby ktoś właśnie odpalił alarm tuż przy jego głowie.
– Co? – pyta, mrugając na mnie zdezorientowany.
– Zapytałam Instytut, czy nie śpisz – wyjaśniam, pocierając kark z zakłopotaniem. – Chyba zinterpretował to jako „obu
















