**LARA**
– Świetnie, w takim razie zostawiam cię z twoim wieczorem. Jestem pewna, że Cillian pojawi się lada moment, żeby cię odebrać – droczy się Lydia, odchylając się na krześle z porozumiewawczym spojrzeniem. Rumieniec natychmiast zalewa mi policzki.
– Szczerze mówiąc, jestem trochę zdziwiona, że jeszcze go tu nie ma – przyznaję, skubiąc rąbek spódnicy. Na głos brzmi to gorzej. Jakbym oczekiwał
















